KIEDY NIE MOŻNA PRZEJŚĆ OBOJĘTNIE, PRZEMILCZEĆ, POWIEDZIEĆ, ŻE SIĘ NIE DA…
To nie pierwszy raz, kiedy chcemy pomóc zwierzętom żyjącym w Ukrainie. Tym razem tam na miejscu. Tym, które przyszły do Andżeły.
A czy nam w tym pomożecie?
Bardzo byśmy chcieli!
Całkiem niedawno dowiedzieliśmy się o Andżeli, 65 letniej Ukraince mieszkającej pod Odessą, której wojna zabrała niemal wszystko. Niedawno pochowała Męża. Ostatnią Osobę, w której miała wsparcie, z którą dzieliła skromne życie w małej miejscowości pod Odessą.
Zostały Jej tylko psy, które kocha całym sercem. Ma kilka swoich małych psiaków, o które dba jak może i na ile pozwala jej skromna emerytura (jeśli dobrze zrozumieliśmy i zapamiętaliśmy) pielęgniarki. To jedyne pieniądze jakie ma.
I nie byłoby w tym nic niezwykłego, przecież w objętej wojną Ukrainie jest mnóstwo takich kobiet jak Andżeła, które żyją samotnie z dnia na dzień, w zniszczonych domach, z latającymi nad nimi dronami i hukiem wybuchów, bez perspektywy na „coś lepszego”, byle coś zjeść, byle przeżyć bezpiecznie kolejny dzień, gdyby nie to, że jest coś, co odróżnia Andżełę od innych.
Jako jedna z nielicznych nie może przejść obojętnie obok psów, tych porzuconych, głodnych, szukających bezpiecznego schronienia. Niestety, takich psów w Ukrainie jest coraz więcej.
Ludzie uciekają, wyjeżdżają, umierają, a psy zostają. Nie wszyscy zabierają swoje zwierzęta ze sobą. Nierzadko po prostu już nikt nie wróci do domu, w którym ciągle jest pies, który czeka bez świadomości, że już nikt po niego nie przyjdzie, bez jedzenia, bez szansy na pomoc z zewnątrz.
Jedyną deską ratunku dla wielu takich psów jest właśnie Andżeła.
Na początku 2026 roku, zimą, kiedy mróz nie odpuszczał, na swej drodze spotkała starego, bardzo wychudzonego malamuta. Ledwie trzymał się na łapach. Cmoknęła, podszedł do Niej. Poszedł z Nią do domu. Podała mu ciepły posiłek, dała kąt w garażu, żeby mógł spokojnie odpocząć. Został. Jest u Andżeły do dzisiaj (ta gaduła z filmiku). To właśnie o nim, jako pierwszym nam powiedziała i w pierwszej chwili na pomocy temu psu się skupialiśmy.
Od słowa do słowa, okazało się, że u Andżeły mieszka teraz kilkanaście psów!
Jest i piękny owczarek niemiecki i suka, która się oszczeniła, i dwa duże mieszańce. Jest też bardzo delikatna biała suczka przypominająca troszkę moskiewskiego stróżującego. Kilka dni temu gdzieś niedaleko domu Andżeły były tak potworne wybuchy, że domy się dosłownie trzęsły. Ta suczka jak wpadła do garażu, tak siedziała tam kolejne kilka dni wciśnięta w kąt za jakimiś „gratami”. Nie jadła, nie piła. Do dzisiaj nie wiemy czy wyszła już z garażu, gdyż od wczoraj u Andżeły nie ma internetu.
Żeby tego było mało, to ogromnym utrudnieniem jest to, że Andżeła nie ma ogrodzenia wokół domu! I jak sama mówi, serce jej pęka, ale dla bezpieczeństwa zamyka te psy w jakichś resztkach pomieszczeń, które ma wokół domu, przypina na łańcuchach, bo w domu się wszyscy nie zmieszczą. Dodatkowo niektóre psy za sobą nie przepadają, próbują wdawać się w bójki. Brak ogrodzenia bardzo utrudnia bezpieczne i swobodne przebywanie psów na posesji Andżeły. Oczywiście, wypuszcza je, zabiera na spacery, spędza z nimi dużo czasu. Teraz, kiedy jest ciepło i długo widno, jest to dużo łatwiejsze.
Niestety, zanim „się obrócimy”, będzie już jesień i zaraz zima…
Wyżywienie kilkunastu, w tym też niemałych psów, to spory wydatek. Kiedy zapytaliśmy czym Andżeła karmi psy i jak tę gromadkę w ogóle ogarnia, to usłyszeliśmy:
„ja nie potrzebuję dużo! Ważne, żeby wystarczyło choćby na kaszę dla psów”.
Czy to nie jest szokujące, że w Europie XXI wieku kasza okazuje się być rarytasem nie tylko dla psów?
A gdzie jakieś szczepienia, odrobaczenia, leczenie chorych psów, kastracje…
Ech. Bezsilność w takiej sytuacji jest dla nas strasznie denerwująca, ale i motywująca!
Żeby chociaż „Ta Andżeła” mieszkała bliżej naszej granicy, łatwiej byłoby zorganizować jakiś transport, samemu pojechać i dostarczyć Jej i psiakom jedzenie i inne rzeczy, których potrzebują, może zabrać od Niej ze dwa – trzy psy do Polski… Niestety – drugi koniec Ukrainy jest dla nas nieosiągalny, dlatego uznaliśmy, że musimy zadziałać inaczej.
Nie obiecaliśmy Andżeli gruszek na wierzbie, ale obiecaliśmy, że spróbujemy pomóc!
Chcemy zacząć od zbiórki pieniędzy!
Tylko, czy zechcecie razem z nami zebrać trochę pieniędzy dla Andżeły i Jej psów?
Jeszcze nie wiemy jak rozdysponujemy zebrane środki, bo mamy dwie opcje:
Pierwsza: wyślemy do Niej (oczywiście mamy wszystkie zweryfikowane dane Andżeły) i na miejscu sama kupi, to czego najbardziej potrzebuje dla psów i siebie.
Druga: bardziej karkołomna, ale nie niemożliwa: sami kupimy najpilniejsze rzeczy: karmę dla psów, środki odrobaczające, suplementy i wszystko to, na co wystarczy zebranych pieniędzy i postaramy się o transport łączony z inną pomocą jadącą w tamte rejony. Jednak z doświadczenia wiemy, że to będzie trudniejsze i logistycznie, i czasowo, i rzeczowo. Nie wszystkie dary są chętnie przewożone.
Ale! O tym będziemy rozprawiać dopiero wtedy, kiedy uda nam się zebrać jakiekolwiek pieniądze dla Andżeły i Jej psów.
Pewnie wielu z Was powie, że mnóstwo psów czeka na pomóc w Polsce, że Ukraińcy niech sami się martwią o swoje psy, ale przecież też wszyscy wiemy, że ukraińska rzeczywistość ludzi i zwierząt, którzy chcą po prostu spokojnie i bezpieczne żyć jest daleka od naszego wyobrażenia o tym, jak się tam teraz żyje. Jak często są po prostu bezsilni i zdani wyłącznie na siebie i garstkę dobrych ludzi.
Psy nie mają narodowości… Tylko ludzie ją mają.
A przecież i tak najważniejsze jest to jakimi jesteśmy ludźmi, a nie jakiej narodowości…
Dobry, empatyczny, wspierający człowiek zawsze będzie takim niezależnie od tego skąd pochodzi.
Za każdy gest dobra i wsparcia wbrew temu, co się wyprawia w tym szalonym czasie, w którym zło coraz bardziej się rozkręca – ogromnie Wam dziękujemy!
Ekipa Fundacji Skrzydlaty Pies i Adopcje Malamutów
Jeśli chcesz o coś dopytać, uzyskać więcej informacji na temat zbiórki, Andżeły i Jej psów – prosimy o kontakt telefoniczny
Kasia +48 606 962 357
Darowiznę możesz przelać na konto Fundacji, BLIKIEM lub wspomóc zbiórkę:
Przelew na telefon Blik:
692 240 666
odbiorca: Fundacja Skrzydlaty Pies
tytuł przelewu: darowizna Ukraina
Fundacja Skrzydlaty Pies
ul. Kolejowa 4
32-332 Bukowno
ING BANK ŚLĄSKI
07 1050 1445 1000 0090 3009 6482
tytuł przelewu: darowizna Ukraina
